Tajlandia #1 – kraj Buddy

Tajlandia to jeden z tych krajów, które chciałby odwiedzić każdy kto pasjonuje się fotografią. Malownicze krajobrazy, egzotyczne zwierzęta, ludzie którzy uśmiechają się do obiektywu i cieszą z tego że ktoś robi im zdjęcie, ulice pełne ruchu oraz kolorów, a prawie za każdym zakrętem czeka na nas świątynia. W trakcie trzytygodniowej podróży po Tajlandii z plecakiem i aparatem miałem okazję podejrzeć jak wygląda tajska rzeczywistość, całość materiału podzielona jest na kilka części więc wraz z kolejnymi aktualizacjami będę doklejał poniżej bezpośrednie linki do kolejnych postów.

# BUDDA
Pierwsze spotkanie z Buddą następuje już podczas odprawy paszportowej na lotnisku w Bangkoku, przy okienku za którym rezyduje uśmiechnięty Taj wita nas karteczka z kluczowymi informacjami:
– Budda nie jest pamiątką
– za brak szacunku wobec wizerunku Buddy grozi kara (grzywna lub więzienie)

Jako przykład braku nieuszanowania pokazana jest… doniczka z głowy Buddy…

Ogólnie rzecz biorąc Budda i buddyzm obecny jest na każdym kroku – nawet stojąc w korku można dokupić wieniec z pachnących kwiatów lub koraliki. Mi najbardziej przypadły do gustu posągi Buddy w opuszczonych, zarośniętych świątyniach w których nie ma tłumów za to panuje nieco mistyczna atmosfera.

DSCF1674
Głowa buddy w Muzeum Narodowym w Bangkoku
DSCF1322
Posąg buddy w opuszczonej świątyni na jeziorze Vajiralongkorn

# ŚWIĄTYNIE
Tajlandzkie świątynie są kolorowe, pełne “złota” (najczęściej złotej farby), czerwieni, kolorowych figur i czasami nieco demonicznych postaci. Złoto jest naprawdę wszechobecne i w zamian za symboliczny datek możemy samodzielnie dokleić cieniuteńki złoty papierek bezpośrednio na niektóre posągi. W małych miasteczkach często byliśmy jedynymi lub jednymi z nielicznych gości dzięki czemu miałem też chwilę by usiąść i w spokoju (i chłodzie!) pomedytować nad tym jak szybko biegnie czas w Europie. Porównując z naszą codziennością czas w Tajlandii ledwo ledwo, leniwie pełznie do przodu podczas gdy europejskie rzeczywistość po prostu pędzi z prędkością bliską prędkości światła… przynajmniej tak to wygląda gdy obserwuje się buddyjskich mnichów.

Fragment słupa ze smokami w świątyni przy rzece Kwai, Kanchanaburi
DSCF0850
Czoło statku (instalacja w mieście), Kanchanaburi
Opuszczony cmentarz, Kanchanaburi
DSCF0908
Do wielu posągów można w zamian za niewielki datek przykleić płatek złota
DSCF1236
Gipsowe “kafelki” czekające na montaż na ścianie światyni, Wat Wang Wiwekaram, Sankhlaburi
DSCF1233
Gipsowy, pomalowany na złoto mnich, Wat Wang Wiwekaram, Sankhlaburi
DSCF1230
Wat Wang Wiwekaram, Sankhlaburi
Wat Wang Wiwekaram, Sankhlaburi

# MNISI
Chyba nie ma nikogo kto nie widział by fotografii/filmów z Azji, na których widoczni są ubrani na pomarańczowo uśmiechnięci mnisi zbierający datki lub krzątający się po świątyniach. W praktyce wygląda to bardzo podobnie, mnisi są nieodłącznym elementem tajskiego krajobrazu i Tajowie traktują ich z dużym szacunkiem. W poczekalniach na lotnisku znajdują się specjalne miejsca zarezerwowane dla mnichów, a w dobrym tonie jest ustępowanie mnichom miejsca w środkach komunikacji publicznej. Oczywiście mnisi to też ludzie i eksplorując świątynie widać jak poza duchowymi sprawami zajmują się praniem, sprzątaniem lub po prostu drzemią na podłodze w chłodniejszych miejscach świątyni. Warto wspomnieć że najbardziej zasłużeni mnisi po śmierci stają się obiektem kultu, bardzo dokładne woskowe figury wykonane w skali 1:1 ustawiane są w eksponowanych miejscach w świątyniach tak by wierni mogli modlić się przed ich obliczem.

Mnich wrzucający koraliki na sznurku na głowy odwiedzających, Wat Wang Wiwekaram, Sankhlaburi
DSCF1215
Wejście do świątyni, po prawej cele mnichów, Wat Wang Wiwekaram, Sankhlaburi
DSCF1252
Drzemka w południe…, Wat Wang Wiwekaram
DSCF1220
Wat Wang Wiwekaram
DSCF1246
Woskowa figura mnicha
DSCF2430
Zamknięcie świątyni, Chiang Mai

Posty o Tajlandii:

Tajlandia #1 – kraj Buddy

Tajlandia #2 – fauna i flora

Tajlandia #3 – transport, jedzenie, życie uliczne

Tajlandia #4 – Jimmy, most Mon, dzieci

6 Comments

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *